Dwa wyprzedane koncerty zespołu Myslovitz w rodzinnym mieście i to dzień po wydaniu najnowszej płyty „Wszystkie narkotyki świata” nie powinny nikogo dziwić. 4 marca do Mysłowickiego Ośrodka Kultury zjechali się wierni fani nie tylko z Mysłowic, ale i z całej Polski. Wszystko po to, aby po raz pierwszy na żywo posłuchać najnowszych utworów zespołu.
Myslovitz po 10 latach wydawniczego niebytu powrócił z nowym, 11. albumem „Wszystkie narkotyki świata”. Krążek jest ukłonem w stronę najwierniejszych fanów, ale i za sprawą nowego wokalisty – Mateusza Parzymięso, nie powinien pozostać obojętny nowej fali wielbicieli zespołu. Dlaczego warto go zakupić?
– Dlatego, że jest to 12 przecudownych, klimatycznych, niepowtarzalnych piosenek – mówi Jacek Kuderski, basista Myslovitz.
– Ktoś powiedział w ciągu tego tygodnia, kiedy rozmawiałem z ludźmi, że to jest – będę się chwalił – cudownie opisana miłość, opisany człowiek w dzisiejszych czasach – dopowiada Wojciech Powaga, gitarzysta Myslovitz.
– Liczymy, że ta płyta się ludziom spodoba i za tym pójdą koncerty. Na razie są, więc zobaczymy, co będzie dalej – podsumowuje Jacek Kuderski.
Podczas obu wypełnionych po brzegi koncertów fani mogli usłyszeć 12 najnowszych piosenek, ale nie zabrakło też starych i dobrze znanych przebojów. A jak oceniają najnowszy krążek słuchacze?
– Płyta jest niesamowita, jest dojrzała, taka odważna, ale nadal słychać, że to jest Myslovitz – ocenia Magdalena Popielarczyk, założycielka fanclubu Myslovitz Army.
– Ocena jest bardzo fajna. Bardzo mi się podoba płyta, trzymam ją w ręce. Kupiłem ją tutaj specjalnie. Nie wyobrażam sobie, żebym nie kupił płyty w sensie fizycznym, żeby mieć ją. Poczekam na zespół, zdobędę podpisy, bo mam poprzednie płyty – wszystkie z autografami, tak że następna płyta, następna kolekcja i trzeba życzyć chłopakom wszystkiego dobrego. Niech grają, niech śpiewają i niech ta muzyka z Mysłowic płynie w świat – mówi Sergiusz Wachowiak, fan zespołu.
Po 30 latach działalności Myslovitz okazuje się, że ich ponadczasowych hitów słuchają nie tylko starzy fani, ale wraz z ich piosenkami rosną nowe pokolenia wiernych słuchaczy o których dba m.in. fanclub Myslovitz Army. Jak układa im się współpraca z zespołem?
– Są niesamowicie wdzięczni i są bardzo troskliwi. To już jest taka rodzina nasza, tak się przykleiliśmy do siebie. Fanclub powstał 10 lat temu w momencie, kiedy wychodziła płyta „1.577”. Od tego czasu działamy z zespołem. Prowadzimy profil na Instagramie, wrzucamy tam różne filmiki dla fanów, organizowaliśmy dwa zloty. Jeden odbywał się nawet w tym budynku, piętro niżej, drugi był w Sosnowcu, a w kwietniu lub maju tego roku będziemy organizować kolejny. To są zloty, na których również jest zespół z nami – zapowiada Magdalena Popielarczyk, założycielka fanclubu Myslovitz Army.
Po koncertach zespół spotkał się ze słuchaczami, którzy mogli zdobyć autografy muzyków.