Panie Wiktorze, co popycha dorosłych ludzi do atakowania innych w Internecie?
Myślę, że anonimowość sprzyja atakowaniu innych ludzi w Internecie. To, co na żywo potrafi nas powstrzymać od zabrania głosu czy reakcji – jak poczucie wstydu, dyskomfort – w Internecie nie odgrywa tak znaczącej roli. Szczególnie można to zaobserwować kiedy konto osoby hejtującej jest anonimowe, nie podpisane z imienia i nazwiska, a tak zwanym „nikiem”.
Hejterzy zazwyczaj zmagają się z niską samooceną w realnym życiu?
Faktycznie u części osób, które hejtują innych w Internecie może wystąpić problem z niską samooceną. Ta bardzo często prowadzi do frustracji, z kolei jeśli nie znajdzie ona ujścia jest bardzo uwierającym uczuciem. Niektóre osoby dają upust swej złości i frustracji właśnie poprzez hejtowanie innych. Może stać za tym mechanizm mający na celu podniesienia sobie własnej wartości, myślenie o sobie „jestem lepszy” „on jest gorszy, głupszy”. Hejt dla niektórych osób może być formą odreagowania własnych problemów czy stresów. Skupienie swej uwagi na czymś, co nas bezpośrednio nie dotyczy – takie trochę przeniesienie uwagi gdzieindziej.
Dorośli częściej niż swoich rówieśników – hejtują ludzi sukcesu?
Myślę, że nie ma na to reguły. Ludzie dorośli (ale nie tylko) częściej krytykują osoby, które odniosły jakiś sukces. Może za tym stać niespełniona ambicja, zawiść, albo poczucie niesprawiedliwości. Trochę na zasadzie „dlaczego on zasłużył na sukces? Co on takiego ma czego nie mam ja?”. Z drugiej strony dużo hejtu potrafi pojawić się wśród rówieśników, bo w grę wchodzi niezdrowa rywalizacja – to z kolei prowadzi do konfliktu.
Skąd się w ogóle bierze hejt?
To bardzo dobre pytanie. Pewnie wielu z nas mogłoby powiedzieć, że „kiedyś to nie było tego całego „hejtowania”. Myślę, że zjawisko krytykowania towarzyszyło człowiekowi od zawsze, ale nigdy wcześniej nie było tak powszechne jak w obecnej erze Internetu. Nie da się samego zjawiska wyjaśnić jednym prostym zdaniem. Uważam, że składa się na to wiele czynników. Główne to niezaspokojone emocje i potrzeby, takie jak złość, frustracja, potrzeba uwagi, miłości, czy akceptacji. Zapewne brak dobrych wzorców komunikowania się, czyli jak wyrazić swoją opinię, bez obrażania kogoś. Anonimowość o której sobie rozmawialiśmy na pewno sprzyja przekraczaniu granic oraz nie braniu odpowiedzialności za to co się pisze. Trochę na zasadzie „ja tylko napisałem komentarz”, ale jeżeli autor dostaje takie nieprzychylne komentarze w dziesiątkach, albo setkach, to może być to bardzo bolesne. Warto zaznaczyć, że łatwiej nam będzie hejtować w grupie, tj. podłączyć się jeśli już na kogoś wylewa się hejt. Zawsze wtedy mam taki obraz jak z amerykańskiego westernu, kiedy jakaś postać jest oblewana smołą i pierzem, a gapie śmieją się, choć tak naprawdę nie wiedzą o szczegółach zajścia; ulegają mechanizmom społecznym i robią to co inni. Trochę jak z tym powiedzeniem „jeśli wejdziesz między wrony zacznij krakać tak jak one”.
Czym – w ujęciu psychologicznym – różni się konstruktywna krytyka od hejtu?
Coś co dla jednych jest może być konstruktywną krytyką, dla drugich może oczywiście być hejtem, ale jednak jest znacząca różnica między tymi dwoma. Przede wszystkim ważna jest intencja, bo w konstruktywnej krytyce chodzi o poprawienie czegoś, odnosi się nie od osoby, a do zachowania, do konkretnego efektu pracy. W konstruktywnej krytyce ważny jest szacunek do drugiej osoby, nie dominuje w niej emocja złości i potrzeba dogryzenia komuś. Jest też konkretna, odnosi się do meritum problemu; daje możliwość (ale nie wymusza!) zmiany i co najważniejsze nie podważa czyjegoś poczucia własnej wartości.
Intencja w hejcie odnosi się do wyładowania negatywnych emocji, ośmieszenia kogoś, zranienia, uzyskania satysfakcji. Odnosi się do osoby, nie do przedmiotu sprawy, sporu. Oraz nie ma na celu coś poprawić, coś zmienić. Często zawiera pogardliwy, agresywny ton. Niemiecki filozof Arthur Schopenhauer w swoich książkach zwracał uwagę na to, że ludziom często chodzi o wygraną w dyskusji, a nie o dochodzenie do prawdy. Może miał rację.
Anonimowość w sieci to główny wyzwalacz agresji, czy tylko narzędzie?
Myślę, że to głównie narzędzie i to takie, z którego łatwo skorzystać – w szczególności jeśli nie poniesie się żadnej odpowiedzialności. Ująłbym to jako wzmacniacz do szerzenia agresji. Gustave Le Bon – francuski socjolog, uznawany za inicjatora psychologii społecznej, zwracał uwagę na to, że tłum to grupa, której członków w tym samym czasie coś ze sobą łączy. Mogą to być rzeczy pozytywne jak pasje, ale i negatywne jak niechęć, uprzedzenia wobec kogoś lub czegoś. Głównymi przyczynami agresji są emocje czy czynniki społeczne.
W jaki sposób hejt wpływa na empatię sprawcy w dłuższej perspektywie?
W dłuższej perspektywie stosowanie hejtu zmniejszy empatię sprawcy. Im częściej ktoś używa agresywnego języka, tym mniej odczuwa, że rani innych – to zaczyna wydawać się „normalne”. Często sprawca hejtu racjonalizuje sobie swoją przemoc. Tłumaczy sobie, że to tylko żart, to tylko komentarz w Internecie, albo, że ktoś sobie na to zasłużył. Warto zwrócić uwagę na to jak duży wpływ na empatię ma grupa, w której się przebywa. Przebywanie w środowisku, w grupie gdzie hejtowanie kogoś jest normą, sprzyja obniżaniu się empatii oraz utrwala agresywny styl komunikacji. Powtarzanie agresywnych zachowań powoduje odczulenie, sprzyja dehumanizacji innych oraz utrwalaniu mechanizmów usprawiedliwiania własnych działań. W efekcie sprawca coraz słabiej dostrzega emocje innych i rzadziej odczuwa odpowiedzialność za swoje słowa.
Dlaczego dorośli czują przyzwolenie na agresję w komentarzach, a nie w rozmowie twarzą w twarz?
Brak kontaktu z drugą osobą, brak zobaczenia jaką to realnie reakcje wywołuje w człowieku, nie hamuje hejtu. Nasza mimika, pokazujące się na ciele emocje mogą być hamulcem dla osoby, która komunikuje się bardziej impulsywnie, albo jest przykra. Ponadto, w rozmowie twarzą w twarz obowiązują normy grzeczności, a w Internecie ludzie łatwiej mówią rzeczy impulsywne, bo nie ma natychmiastowych konsekwencji społecznych, nie ma też ryzyka eskalacji konfliktu np. bójką. Bardzo ważne, by zauważyć jaką rolę pełnią komentarze polubienia: „lajki” „kciuki w górę” mogą normalizować agresję i dawać poczucie „zgody społecznej” oraz wzmacniają postawę osoby hejtującej wobec ofiary, utrudniając refleksję nad popełnionym błędem, co częściej się nam zdarza jednak na żywo. Niestety, Internet zmniejsza presję społeczną, którą naturalnie mamy np. na ulicy, w sklepie czy w pracy.
Jakie są najczęstsze skutki psychosomatyczne długotrwałego hejtu u dorosłych?
Zacznijmy od tego czym jest psychosomatyka, bo to bardzo ważne, by zwrócić na to uwagę. To reakcja naszego organizmu na emocje. To naturalne naczynia połączone, czujemy się źle więc i nasze ciało też nas o tym będzie informować np. napięciem. Myślę, że to jeden z najczęstszych towarzyszących nam objawów to przewlekły stres, który może odzywać się naszych jelitach, w brzuchu. Ciało człowieka jest podatne na zmiany stanów emocjonalnych, może się to objawiać również bólami głowy, albo zaburzeniami snu. Niestety brak odpowiednich strategii radzenia sobie z tymi problemami może dać podstawy do rozwinięcia się takich zaburzeń jak depresja czy zaburzenia lękowe. W konsekwencji może nam towarzyszyć chroniczne zmęczenie.
W jaki sposób hejt w Internecie wpływa na relacje ofiary w realu?
Wpływ bywa realny i często dość głęboki — hejt nie „zostaje w Internecie”, tylko przenosi się na funkcjonowanie w relacjach offline. W realnym życiu osoba, która doświadczyła hejtu może mieć obniżone zaufanie do innych osób. Przesadnie bać się oceny, krytyki, a w konsekwencji odrzucenia, na które tak wielu z nas jest wrażliwych. Negatywne komentarze mogą zostać „uwewnętrznione” i wpływać na sposób myślenia o sobie. Podważać swoją samoocenę i prowadzić do demotywacji. Należy zwrócić uwagę na zagrożenie jakim może być większy lęk przed wyrażeniem siebie, mówienie o swoich potrzebach, dzielenie się emocjami – a to może sprzyjać zaburzeniom lękowym, albo depresyjnym. Doświadczanie hejtu również może objawić się większymi napięciami w realnych relacjach; większa drażliwość, trudność w samoregulacji emocji sprzyja pogłębianiu się konfliktów i będzie przeszkodą w rozwijaniu bliskich relacji.
Z terapeutycznego punktu widzenia odpowiadanie na hejt ma sens?
To zależy — ale w większości przypadków odpowiadanie na hejt nie ma dużej wartości terapeutycznej, a czasem wręcz szkodzi. Ponieważ możemy założyć, że osoba hejtująca nie odnosi się merytorycznie do tego co robimy, a jej celem jest tylko wyrzucić swoją frustrację. Wchodząc w ten mechanizm prawdopodobnie zaszkodzimy sobie. Jeśli po drugiej stronie nie ma otwartości na dialog, a jest chęć zrobienia nam psychicznie krzywdy, to nasze angażowanie się tylko doda oliwy do ognia. Pamiętajmy, że hejterzy często jednak chcą zwrócić na siebie uwagę, dając mu ją – realizujemy ten pierwotny plan. Zwiększa się szansa nakręcenia spirali hejtu. Z drugiej jednak strony, taka odpowiedź może mieć sens na przykład, gdy chcemy wyjaśnić coś innym odbiorcom, nie zaś samemu hejterowi. Wyobraźmy sobie sytuację, że nakręciłem krótki filmik/rolkę i wstawiłem do Internetu. Przez hejtera nie została skrytykowana forma czy treść, tylko moja osoba. Wdając się w przepychanki w komentarzach nie pomogę sobie, co najwyżej wyładuję własną frustrację, ale może jest coś do czego mogę się odnieść asertywnie i z poszanowaniem granic, by była to informacja dla innych komentujących. Pamiętajmy, że z perspektywy terapeutycznej ważniejsze jest dbanie o własne granice – a tymi czasem jest ignorowanie zaczepek, czy blokowanie hejtu. Dbanie o swój komfort psychiczny i nieuzależnianie swojej samooceny od komentarzy osób, z którymi nie mamy żadnej relacji.
Wiktor Wikiera – jestem psychologiem oraz psychoterapeutą w trakcie szkolenia. Absolwent Uniwersytetu Vizja, Uczelni Łazarskiego. Kończę czteroletni kurs terapii poznawczo-behawioralnej w Centrum CBT. Swoją miłość do psychologii datuję na przeczytanie książek Mały Księże oraz Zbrodni i Kary. Zaczynałem pracę jako wolontariusz oraz wychowawca podczas wyjazdów terapeutycznych z dziećmi i młodzieżą. Kontynuowałem pracę jako psycholog-wychowawca w świetlicy środowiskowej, a obecnie prowadzę praktykę psychologiczną i psychoterapeutyczną w Psychopercepcjach oraz Centrum CBT. Interesuje się historią, a w wolnych chwilach czytam książki i piszę opowiadania.















![Pijany kierowca stwarzał zagrożenie na A4. Miał prawie 2,6 promila alkoholu [fot. archiwum ITVM]](https://itvm.pl/wp-content/uploads/2025/02/policja-218x150.jpg)













