W minioną niedzielę Mysłowicki Klub Biegacza No.1 wystartował z nowym sezonem morsowania. W programie sportowego spotkania nie zabrakło także biegu crossowego wokół zalewu Hubertus, a także szlakiem zwiniętych torów.

[maxbutton id=”1″ text=”ZOBACZ, TRWA 01:10″ ]

https://vimeo.com/240625223

– Wielu ludzi narzeka, że jest zimno, wietrznie, że pada, a my wychodzimy na dwór, bawimy się. Jak widać wszyscy są zadowoleni, szczęśliwi. Jest to zdrowe i fajnie spotkać się w takim gronie. Zapraszamy wszystkich, bo mimo że wygląda to strasznie, jest to naprawdę przyjemna sprawa – mówi Rafał Kontowicz z Mysłowickiego Klubu Biegacza No.1.

Sportowi zapaleńcy z klubu No.1 spotykają się co niedzielę o godzinie 10:00 na terenie zbiornika Hubertus, by wspólnie oddawać się przyjemności uprawiania sportu na świeżym, choć mroźnym powietrzu.

– Rozgrzewamy się, biegamy, skaczemy, robimy pompki, teraz nie ma śniegu, ale nacieramy się śniegiem, wchodzimy do wody dwa, trzy razy po kilka minut, śmiejemy się, jesteśmy zadowoleni, wychodzimy, wycieramy się, potem jest herbatka i kawka, czasami jakaś zupka czy ciasto, także mile spędzamy czas – dodaje Kontowicz.

By przekonać się, co jest tak przyjemnego w tym sporcie, że skłania klubowiczów do zrywania się z łóżek w niedzielne poranki, wystarczy przełamać się i spróbować tej frajdy, jaką czerpią z fizycznej aktywności.