Ponad 4 mld złotych. Tyle wynosi aktualnie łączne zadłużenie szpitali powiatowych w Polsce. W najgorszej sytuacji są te małe, takie jak znajdujący się w Mysłowicach Szpital Miejski nr 2. Jednym z rozwiązań m.in. rekomendowanych przez rząd może być konsolidacja, czyli połączenie z większym graczem na rynku.

– Ja bym bardzo chciała się z kimkolwiek połączyć, śmiejemy się teraz, że szpitale powiatowe to są trochę jak panny na wydaniu, że mamy teraz takie większy posad, bo właśnie wyszła teraz informacja, że możemy uzyskać od tego od 20 do 70 mln złotych. Zatem jest możliwość troszkę poprawić sytuację szpitala, także gdyby się ktoś zdecydował, to ja osobiście bym się zdecydowała na taką konsolidację – mówi Marta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego oraz prezes zarządu Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich.

Szpitale powiatowe mierzą się z szeregiem problemów. To przede wszystkim ogromny deficyt ich płatnika, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia i tym samym niepełne wypłacanie pieniędzy zapisanych w kontraktach. Do tego dochodzi tylko częściowa zapłata za tzw. nadwykonania, o podwyżce pensji minimalnej, cenach energii, czy wchodzących od lipca podwyżkach pensji białego personelu nie wspominając. Te wszystkie czynniki sprawiają, że szpitale mają problemy z płynnością finansową i dosłownie toną w długach. 

– Oczywiście pozostałe koszty szpitali też nie stoją w miejscu. Ja już nie mówię o sytuacji, którą mamy aktualnie w związku z geopolityką i wzrostem cen paliw, ale cały ubiegły rok to była inflacja utrzymująca się na poziomie kilku procent, wzrosty cen energii też zwykle tę inflację przewyższały. Kwestie łańcuchów dostaw, bo przecież zabezpieczenie szpitali w leki, to często nie są produkty krajowe tylko importowane, więc również kwestie przewalutowań itd, to wszystko wpływa na wzrost kosztów – mówi Krzysztof Zaczek, prezes zarządu Szpitala Murcki w Katowicach. 

A co za tym idzie pogłębiające się długi, których samorządy nie są w stanie niwelować, bo najzwyczajniej również nie mają z czego. W przypadku tak ciężkiej sytuacji konsolidacja może być rozwiązaniem, jeśli oczywiście zapewni ona bezpieczeństwo zarówno pracownikom łączonych szpitali, jak i przede wszystkim pacjentom, których życie i zdrowie jest najważniejsze. Najpierw opracowaniem planu ma zająć się specjalny zespół.

– Pracy, która zakończy się opracowaniem i to opracowanie otrzymają do zapoznania się z nim związki zawodowe, radni, komisje rady miasta, to komisje, radni i związki będą opiniować i decydować o tym czy te szpitale zostaną skonsolidowane. Na tym etapie gdy prace nie zostały jeszcze rozpoczęte, a jedynie, że zawarty został list intencyjny, że te prace należy rozpocząć, nie można iść w taką polemikę, że to będzie zamknięcie czegoś, albo straci pracę – mówi Krzysztof Lenhort, ekspert Polskiej Federacji Szpitali.

Konsolidacja to jednak nie jedyny pomysł na ratowanie szpitala.

– Ten program opiera się na podstawowych rzeczach ale kluczowych dla ratowania sytuacji w szpitalu. Przede wszystkim ważny jest tutaj, twardy controlling finansowy. Po drugie ograniczenie kosztów krytycznych, nie wszystkich, tych krytycznych kosztów, bo to jest jednak szpital. Po trzecie porządkowanie nadgodzin i porządkowanie organizacji pracy, to jest również ważne – komentuje Mariusz Wielkopolan, przewodniczący Rady Miasta Mysłowice.

Obie koncepcje będą rozpatrywane przez zarząd miasta, jednak o wdrożeniu którejkolwiek z nich zdecydują radni Mysłowic.